Nie wykryło AdBlocka. Dziękujemy za wsparcie naszej twórczości.
Nowe komentarze
Archiwum
Marzec 2017
P W Ś C P S N
« Lut    
 12345
6789101112
13141516171819
20212223242526
2728293031  
Reklama

Pociąg

 

pociagPociąg jeszcze nie przyjechał, a ona już czuła się zmęczona. Perspektywa marudzącego szefa przyprawiała ją o mdłości. Żeby nie konieczność opłacania rachunków już dawno przestałaby codziennie jeździć po 45 minut do pracy w jedną stronę. Gdy wagony wjeżdżały na stację, znudzonym wzrokiem lustrowała pasażerów. Sprawdzała, czy nie ma kogoś znajomego, kto koniecznie chciałby z nią pogadać i opowiedzieć o nieciekawym weekendzie, albo co gorsza o nowych zgonach w okolicznych wioskach.

Kiedy wypatrzyła sobie puste miejsce, jej wzrok zatrzymał się na nieznajomym mężczyźnie. Poznawała już wielu podróżnych z widzenia, ale jego widziała po raz pierwszy. Przez szare okno wyglądał na niezłego przystojniaka, który nie pasował do reszty pasażerów jeżdżących podmiejską kolejką.

Niespodziewanie poczuła, że dziś chce mieć towarzystwo w czasie jazdy. Jego towarzystwo. Musiała się przekonać, czy z bliska jest równie atrakcyjny.

Podążyła za nim wzdłuż peronu do najbliższego wejścia. Wepchnęła się do wagonu i czym prędzej poszła w kierunku nieznajomego. Od razu dostrzegła jego czarną czuprynę. Naturalne włosy, kilkucentymetrowej długości układały się w różne strony, jakby właśnie wstał z łóżka. Mężczyzna podniósł głowę i jego szmaragdowe oczy spojrzały wprost na nią. Przez ułamek sekundy poczuła się jak zabójca złapany na gorącym uczynku.

– Wolne? – momentalnie spytała, wskazując miejsce naprzeciwko.

Nim zdążył odpowiedzieć, jakaś kobieta 40 kilogramów od niej starsza zajęła puste siedzenie.

Spojrzał przepraszająco. Przecież nie wyprosi kobieciny, by na jej miejscu mogła usiąść młoda, zdrowa dziewczyna. Izabella cicho westchnęła i usadowiła się po drugiej stronie wagonu. Przynajmniej będzie mogła sobie dyskretnie popatrzeć. Wyjmując książkę, rzuciła mu zalotne spojrzenie. Uśmiechnął się miło i z powrotem odwrócił się do okna.

„I tak wyginęły mamuty… – pomyślała, rozpoczynając lekturę. – Pewnie ma żonę, która jest o niego zazdrosna jak diabli. Ja bym była…”

Próbowała skupić się na czytaniu, ale coś nie dawało jej spokoju. Niecierpliwie machała stopą opartą na wysokiej szpilce. Zanim przewróciła stronę lekko uniosła głowę i rozejrzała się po współpasażerach, aż trafiła na nieznajomego. Wyglądał przez okno. Odniosła wrażenie, że się delikatnie rumieni. Jego twarz odbita w szybie wydawała się być nieco zakłopotana. Uśmiechnęła się… po chwili jeszcze bardziej, bo nie dostrzegła obrączki na prawej dłoni.

Pociąg zatrzymał się na pierwszej stacji w mieście i zwolniło się miejsce tuż obok niej. Nie musiała sprawdzać godziny, zostało jeszcze 15 minut. Lektura wybitnie dziś nie szła. Zamknęła książkę i położyła ją na udach. Oparła się, przez chwilę rozważając szybką drzemkę.

– Wolne? – Nagle usłyszała nad sobą niski, ciepły głos, aż podskoczyła.

– Zakładam, że tak – usiłowała ukryć zadowolenie.

– Daleko pani jedzie?

– Do centrum – odpowiedziała ostrożnie. – Jeszcze kwadrans – dodała zachęcająco.

– Ja też – uśmiechnął się promiennie. – Jestem Marcin – wyciągnął prawą dłoń, tę bez obrączki.

– Izabella, miło mi. – Zauważyła błysk w oku, ściskając mu rękę.

Rozmowa nie szła tak dobrze, jak by chciała, jednak te jego oczy potrafiły zniewolić. Za późno wpadł na pomysł, żeby zapytać o książkę, bo chyba mu się podobała. Musiała już wysiadać.

– O której wracasz? – spytał, gdy się żegnała.

Nie była pewna, czy powinna powiedzieć, ale… w końcu raz się żyje.

– O 17.00. Z tej stacji.

 

***

 

Gdy pociąg wjeżdżał na jej stację, Marcin wyglądał przez otwarte okno. Zawołał, jak tylko ją dostrzegł na peronie. Od kilku dni zawsze miała dobre miejsce i ciekawego rozmówcę, chociaż czasami myślała tylko o tym, żeby zedrzeć z niego garnitur.

– Muszę ci coś wyznać – powiedział poważnie, gdy usiadła naprzeciw.

Izabella rozpięła płaszcz, pokazując sukienkę z większym dekoltem niż zazwyczaj mają biznesowe kostiumy. Zauważyła, unoszące się kąciki ust w rozbawieniu. Nie takiej reakcji oczekiwała. Marcin nie dał się zbić z tropu, więc tylko spytała, o co chodzi.

– Sprawdzałem nieruchomości do nabycia w twoim miasteczku – kontynuował niewzruszony. – Znalazłem ofertę na dom przy ulicy Kwiatowej. Kojarzysz może?

– Ech… – opadła na oparcie – 150 m2 powierzchni i 1000 m2 ogrodu? – Marcin potwierdził. – To mój. Wystawiłam kilka tygodni temu, bo mam dosyć tych dojazdów i pustych pokoi.

– Może… – chwycił ją niespodziewanie za rękę – mógłbym ci je wypełnić?

Izabella zesztywniała. Marzyła o dzikim seksie, niepohamowanych uniesieniach w jego silnych ramionach, ale nie spodziewała się takiej propozycji. Od początku fascynowała się rozczochranymi, czarnymi włosami i szmaragdowymi oczami, szybko się polubili i dzięki niemu chętniej wychodziła do pracy i jeszcze chętniej wracała, bo zawsze czekał na nią na stacji. Nagła burza sprzecznych uczuć pozbawiła ją zdolności logicznego myślenia.

– Przepraszam… – wyszeptał zawiedziony milczeniem i puścił jej dłoń. – Przegiąłem…

Głośno wciągnęła powietrze, jakby miała zaraz pójść pod wodę.

– Nie… – zabrakło jej słów. – To nie… tak, jak myślisz… Zaskoczyłeś mnie – szybko odnalazła jego dłoń. – Inaczej… to sobie wyobrażałam – wydusiła w końcu.

Marcin pochylił się do przodu i pociągnął ją do siebie. Mało nie zderzyli się nosami. Wolną dłonią delikatnie ujął ją za szyję i wpił się w jej usta.

– Ślub w przyszłym roku i gromadkę dzieci? – spytał po chwili, gdy dał jej odetchnąć.

– Możliwe… – odpowiedziała oszołomiona.

Ujął ją w pasie i posadził na swoich kolanach. Wreszcie mógł w pełni rozkoszować się jej zapachem. Izabella nie protestowała, z chęcią przylgnęła do jego ciepłego ciała, zarzucając mu ramiona na szyję. Nie wiedziała, co dalej robić, więc po prostu oddała pocałunek. Gdy Marcin pogłaskał ją po plecach, poraził ją prąd nagłego podniecenia. Rozluźniła mu krawat i chciała rozpiąć koszulę, gdy nagle poczuła coś twardego pod zwisającą stopą i usłyszała cichy jęk. Przestraszona oderwała się od Marcina i spojrzała na przejście między siedzeniami.

Kopnęła przechodzącego obok pasażera szpilką.

 

Iwona Wilk, 9-VI-2016

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Time limit is exhausted. Please reload CAPTCHA.