Nie wykryło AdBlocka. Dziękujemy za wsparcie naszej twórczości.
Nowe komentarze
Archiwum
Czerwiec 2017
P W Ś C P S N
« Maj    
 1234
567891011
12131415161718
19202122232425
2627282930  
Reklama

Po rozprawie

 

po rozprawieWyszła wściekła z sali sądowej. Rozejrzała się po korytarzu, w co mogłaby przywalić głową prawie byłego męża. Znów coś wygrzebał i sprawa się przeciągnęła po raz kolejny. Szybko, stukając obcasami poszła w kierunku palarni na drugim końcu hallu. Usłyszała za sobą przyspieszone kroki. Z jednej strony miała nadzieję, że to on, bo wtedy go spoliczkuje. Z drugiej – zdecydowanie wolała, żeby ten biegnący ktoś był jej mecenasem.

Zatrzymała się w małym pomieszczeniu, pod oknem i nerwowo grzebała w torebce, szukając papierosów. Przez tego dziada znów zaczęła palić. Jednak zdążyła się już pozbyć nawyku kupowania nowych paczek przy każdej okazji i teraz nie mogła znaleźć nawet jednego zagubionego papierosa. Jeszcze bardziej wściekła wciągnęła w płuca powietrze zadymione przez innych palaczy.

Gdy otworzyły się za nią drzwi palarni, zobaczyła swego adwokata, krzywiącego się od dymu. Westchnęła i wyszła do niego na ogólny korytarz. Delikatnie objął ją ramieniem i poprowadził do ławki obok. Gdy usiedli skierowani do siebie, ujął jej dłoń. Poczuła przyjemny dreszcz.

– Damy radę, już mam pewien zarys nowej strategii. – Aksamitny, ale stanowczy głos mężczyzny rozbudził zainteresowanie.

Starała się go słuchać uważnie, jednak coraz częściej irytowało ją, że czasami zabierał swoją dłoń, gdy gestykulował podczas tłumaczenia. Na szczęście ręka szybko wracała na swoje miejsce – jej dłonie. Zaczęła się im przyglądać, wciąż czując przyjemny, delikatny impuls przy każdym dotyku. Zauważyła zarys umięśnionych ud pod napiętymi ciemnoszarymi nogawkami. Tak napiętymi, że kant spodni był ledwo widoczny. Już nie wiedziała, o czym mówił. Znów podniósł rękę i zobaczyła białą koszulę, pod rozpiętą marynarką do kompletu. Niemal lśniący materiał opinał dobrze zbudowany tors, a światło i cień na załamaniach tkaniny sprawiały wrażenie, jakby był jeszcze większy i silniejszy. Powędrowała wzrokiem wyżej. Szerokie ramiona i mocny kark zdawały się ledwo mieścić w kołnierzyku. Poluzowany krawat i rozpięty pod nim guzik odkrywały lekko muśniętą słońcem skórę. W końcu znów spojrzała mu w twarz. Zajęty tłumaczeniem, nie zwrócił uwagi, gdy podziwiała jego jasną karnację kontrastującą z czarnymi oczami i włosami.

Tyle czasu dla niej pracował, a dopiero teraz zauważyła obecność greckiego boga tuż obok. Zachwycona nagłym odkryciem, mimowolnie się wyprostowała eksponując piersi. Podniosła swoją dłoń i zaczęła się bawić kosmykiem włosów, obserwując ruch jego pełnych, różowych ust. Przejechała koniuszkiem języka po dolnej wardze. Rozpięła guzik w bluzce próbując opanować przyspieszony oddech.

Adwokat zamilkł w pół zdania. Ich oczy się spotkały. Zobaczyła w nich błysk i cień łobuzerskiego uśmiechu w kącikach ust. Wstał bez słowa, podał jej ramię i w pośpiechu poprowadził do swego biura naprzeciwko sądu.

Wpuścił ją przodem, a potem zamknął drzwi od środka. Złapał ją za rękę i przyciągnął do siebie. Obróciła się gwałtownie na obcasie, wpadając w jego ramiona.

– Nie słuchałaś? – zapytał tuż przy jej uchu.

Czuła ciepło jego oddechu, jego ciała. Naprężone mięśnie mocno trzymały ją w uścisku.

– Nie mogłam się skupić. – Wpiła się w jego usta, nie czekając na zachętę.

Wsunęła dłonie na plecy, pod marynarkę. Materiał przygniótł jej palce, gdy mocniej ją objął. Siłą się odsunęła i nie odrywając rąk od gładkiej powierzchni koszuli, wjechała pod klapy aż do ramion. Gwałtownie zsunęła marynarkę w dół i odrzuciła. Szarpnęła za krawat, aż na szyi pojawiło się zaczerwienienie. Zaczęła rozpinać guziki.

Mężczyzna złapał ją za pośladki i podnosząc w górę, posadził na biurku. Nie pozostał dłużny. Z równą wprawą poradził sobie z jej bluzką, odsłaniając idealnie dopasowany do kształtu piersi, atłasowy stanik. Kiedy ona wyciągnęła ze spodni koszulę i rozpinała klamrę paska, on uwolnij jej ręce z ciasnych mankietów. Oderwał jej dłonie od siebie i w końcu zdjął z niej bluzkę, zatapiając język w rozkosznym rowku. Sięgnął do pleców i dwoma palcami rozpiął bieliznę. Piersi lekko się zakołysały, nagle uwolnione z ucisku. Ujął je w dłonie i zaczął całować sutki.

Nie chciała dłużej czekać, tak dawno nie była z mężczyzną, a jego członek natarczywie wypychał spodnie. Rozpięła zamek. Zsuwając materiał, jej dłonie zawędrowały na jędrne pośladki. Zacisnęła na nich palce. Adwokat odruchowo wypiął biodra, trącając jej nabrzmiałą łechtaczkę, wciąż ukrytą pod spódnicą. Znów przesunęła dłonie i wsadziła palce pod obcisłe bokserki. W ułamku sekundy stał przed nią nagi w pełnym stanie gotowości.

Ledwo dotykając skóry, przesunął rękę wzdłuż łydki i uda pod szeroką spódnicą. Odrzucił kolorową tkaninę na jej brzuch. Ku jej zaskoczeniu od razu wślizgnął się pod atłasowe majki – od dołu. Przełożył palec między nogami i sprawnym ruchem w bok odsłonił wilgotne płatki. Zdziwiła się, że rozciągnięta bielizna wcale nie uwierała w pachwinę.

Położył ją na blacie biurka i z całą siłą wszedł do środka.

Natychmiast zacisnęła dłonie na jego karku i plecach. Była tak rozpalona nagłym wybuchem namiętności, że już po kilku jego rytmicznych ruchach miała wrażenie, jakby poraził ją prąd. Potężna błyskawica przeszyła jej ciało, spopielając wszystkie wnętrzności.

Krzyknęła. Raz, krótko. Tak dawno nikogo nie miała, że już prawie zapomniała, jakie to uczucie. Wciągnęła głośno powietrze, chcąc nieco uspokoić rozpalone zmysły, ale nie było jej dane. On jeszcze nie skończył i wciąż się w nią wbijał w regularnym rytmie. Gdy otworzyła oczy, zobaczyła nad sobą szelmowski uśmiech. Nie przestawała jęczeć w nieustającej rozkoszy. Jeszcze nigdy nie szczytowała tak długo. A on bezlitośnie rósł w jej wnętrzu. Traciła oddech, by po chwili gwałtownie zachłysnąć się powietrzem. Nie dawał za wygraną. Czuła, jak jej orgazm jeszcze bardziej go podnieca. Wielki członek świdrował jej ciało. Gdy myślała, że zaraz rozerwie ją na strzępy, z całych sił wbiła paznokcie w jego skórę.

Jęknął głośno, naprężył się i po chwili opadł na nią całym swym ciężarem. Przez moment nie wiedziała, czy to z powodu rozkoszy, czy nagłego bólu, który prawdopodobnie mu zadała. Pocałował ją i wstał. Z żalem poczuła delikatnie wysuwającą się męskość. Leżała rozdygotana na biurku. Ledwo zarejestrowała, zsuwającą się po udach spódnicę. Gładki materiał przyniósł przyjemny chłód i odrobinę ukojenia.

Chwilę później jedno silne ramię wsunęło się pod jej szyję, a drugie pod kolana. Wciąż nagi mężczyzna przeniósł ją na kanapę po drugiej stronie gabinetu i ułożył wygodnie. Wziął jej dłonie i całując kolejno opuszki palców, zlizywał kropelki krwi.

– Będę miał się czym pochwalić przed kolegami – mruknął zadowolony. Gdy zobaczył przerażenie w jej oczach, przytulił ją mocno i dodał: – Żartowałem. To nasza słodka tajemnica.

– Adwokacka? – ledwo zdołała z siebie wydusić.

– Tak – szepnął wprost do ucha.

Wreszcie mogła odetchnąć z ulgą.

Iwona Wilk, 21-25.VII.2016

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Time limit is exhausted. Please reload CAPTCHA.