Nie wykryło AdBlocka. Dziękujemy za wsparcie naszej twórczości.
Nowe komentarze
Archiwum
Marzec 2017
P W Ś C P S N
« Lut    
 12345
6789101112
13141516171819
20212223242526
2728293031  
Reklama

Przystanek

przystanekKolejny poranek niczym nie wyróżniał się od pozostałych. Codziennie te same płytki chodnikowe i to samo przejście dla pieszych, na którym nikt nie zwracał uwagi na czerwone światło. W tym rejonie miasta, ruch samochodów o tak wczesnej porze był niewielki. Odnosiłem wrażenie, że wszyscy poruszają się jak zaprogramowani, bez specjalnego zainteresowania przemykali w ciemności poranka, który miał dopiero nadejść.

Zaspany i nie do końca chcący się w pełni obudzić, dreptałem według stałego planu. Za rogiem budynku, jak zwykle, minął mnie sąsiad wracający z nocnej zmiany. Ciche bry Marek i bez czekania na odpowiedź szedłem dalej. Po następnych stu metrach szuranie pojemników i zapach świeżego pieczywa, na chwilę wyrywał mnie ze stanu porannego odrętwienia. Niestety, to jedyny przyjemny akcent, potem tylko szara ulica i przystanek. Te same twarze czekające na tramwaj i nawet te same samochody zatrzymujące się na pobliskim skrzyżowaniu.

Jak co rano stanąłem pod wiatą. Osłonięty od wiatru, którego dzisiaj nie było, wodziłem wzrokiem po tych samych twarzach, co wczoraj, przedwczoraj i tydzień temu, i miesiąc temu, i…

Obróciłem się w stronę jezdni. Było czerwone, mogłem z nudów poobserwować kierowców, którzy tak samo zaspani jak ja, zerkali w stronę sygnalizacji. Przeważnie byli to ci sami, co wczoraj, przedwczoraj…

Nie od razu zauważyłem, że trzeci samochód w kolejce do świateł nie jest tu stałym bywalcem. Za kierownicą siedziała kobieta o blond włosach, które tego ranka nie były poskromione grzebieniem. W poświacie zegarów i latarni wyglądała ślicznie, ale najbardziej moją uwagę przykuł jej wzrok. Od razu było widać, że jest zła i zapewne miała moc spopielenia każdego, na kogo spojrzała. Coś jednak wydawało się znajomego w jej twarzy. Coś, co powodowało, że jej wzrok nie był mi straszny.

Stałem i przyglądałem się tej piękności, aż nadszedł czas, gdy pierwsze samochody ruszyły na zielonym. Ona jednak nie ruszyła. Siedziała nieruchomo wpatrując się przed siebie. Powoli, jak na zwolnionym filmie, przeniosła wzrok na mnie i poczułem się nieswojo. Przeszło mi przez myśl, że może chciała mnie spopielić.

Ruszyła powolutku i zatrzymała się tuż koło mnie. Opuściła szybę i nie przestając wpatrywać się we mnie powiedziała tylko krótkie:

– Wsiadaj!

W tej samej chwili przyjechał mój tramwaj, ale nie miałem problemu z wyborem. Obszedłem niski płotek dzielący ulicę od przystanku i wsiadłem do samochodu.

Jechaliśmy bez słowa. Ona skupiona na drodze, ciskająca gromy na wszystko, na co spojrzała i ja, siedzący, niereagujący na jej ostrą jazdę. Zatrzymała się przed parterowym domem w większości zasłoniętym tujami. Nie dbając o poprawne parkowanie wysiadła i poszła w stronę domu. Zanim otworzyła drzwi, obróciła się w moją stronę i ponagliła mnie kolejną błyskawicą. W blasku lampy nad drzwiami wyglądała jeszcze piękniej. Obcisłe jeansy i koszula w kratę, która nie mogła zamaskować całkiem sporych piersi.

Poczekała, aż wysiądę i stanę koło niej. Włożyła klucz do zamka i przekręciła, jednak nie otworzyła drzwi.

– Poznajesz mnie? – Znowu spojrzała na mnie, ale nie zauważyłem w jej oczach złości.

Wpatrywałem się w nią i czułem, że jest mi znana, ale niestety nie potrafiłem sobie przypomnieć skąd. Sięgałem pamięcią coraz dalej i nic mi do głowy nie przychodziło.

Weszliśmy do środka. Położyła klucze na komodzie i prowadząc mnie za rękę, poszła prosto do salonu. Wskazała dłonią kanapę.

Usiadłem, a ona stanęła przede mną i zaczęła rozpinać koszulę.

– Przypomnę ci. – Pod koszulą miała tylko stanik. Usiadła okrakiem na moich kolanach i oparła czoło o moje. Wdychałem lekko słodki zapach jej perfum, a jej włosy łaskotały moje policzki. Położyłem dłonie na jej biodrach. Wyprostowała się i poprowadziła moją dłoń do zapięcia stanika. Piersi zafalowały uwolnione z uprzęży. Ustami dotknąłem sutka, który stercząc, zapraszał do pieszczenia. Niekontrolowany, cichy jęk i odchylenie głowy zachęciło mnie do śmielszego poczynania. Złapałem ją w pasie i przechyliłem tak, by upadła na kanapę obok mnie. Chciałem rozpiąć jej spodnie, ale sama zaczęła to robić. Czując mocne napięcie w kroku, wstałem, by zająć się rozpinaniem swoich. Nie byłem tak szybki jak ona. Zanim doszedłem do rozporka, już usiadła i pomagała mi w rozbieraniu. Obydwoje robiliśmy to w pośpiechu, jakby ze strachu, że namiętność może tak szybko minąć jak się pojawiła.

Położyła się, ciągnąc mnie za rękę. Ciepło jej skóry i chciwie błądzące dłonie rozpaliły mnie do czerwoności. Rozchyliła szeroko nogi a jej stopy splotły się na moich plecach, przyciskając moją męskość do wilgotnego wejścia. Wyczułem jej dłoń, która skierowała mnie we właściwe miejsce. Pchnąłem, jej oczy zrobiły się duże a z ust wydobył się jęk, który przyprawił mnie o rozkoszne dreszcze. Błądziłem ustami po jędrnych piersiach i ruszałem biodrami nadając szaleńcze tempo. Za każdym pchnięciem kierowała biodra lekko do góry, co sprawiało, że mogłem wchodzić głęboko.

Czując, że zaraz dojdę, zacząłem zwalniać tempo. Uśmiechnęła się i pozwoliła, bym z niej wyszedł. Uniosłem się nad nią na rękach a ona położyła się na brzuchu. Nie miałem czasu na podziwianie jej zgrabnej pupy, bo moja męskość domagała się dalszej akcji. Bez celowania wszedłem w nią z całym impetem. Tym razem, jej reakcja była gwałtowniejsza. Zduszony krzyk rozkoszy uwiązł jej w gardle. Dłonie zacisnęły się mocno na oparciu. Natura podyktowała mi szaleńcze tempo a jej pupa za każdym pchnięciem mocno obijała się o moje biodra klaskając, zagłuszając mlaskanie miłosnych soków. Dreszcz wzdłuż kręgosłupa i lekki zawrót głowy dał mi znać, że zaraz będzie koniec. Wyszedłem z niej, a owoce naszych zmagań wylądowały na jej plecach i pośladkach, które jak w zwolnionym tempie poruszały się w rytmie naszych ruchów. Kolejny spazm targnął mym ciałem. Po chwili odzyskałem równy oddech i bicie serca.

Usiedliśmy.

– Już sobie przypomniałeś? – Zalotnie uśmiechnęła się i sięgnęła po koszulę.

Niestety, nie mogłem sobie przypomnieć a ona tymczasem wstała i podeszła do kredensu. Wróciła z jakimś zdjęciem i z całym impetem opadła na kanapę obok mnie. Podała je i wyprężyła się eksponując przy tym obfite i kształtne piersi. Miałem ochotę znowu z nimi powalczyć, ale zerknąłem na zdjęcie. Rozpoznałem na nim siebie jakieś piętnaście lat temu Obok mnie stała Ola, z którą wtedy chodziłem, a za nami stał jakiś chłopak. O ile pamiętałem, to był jej brat Jacek albo Andrzej. Nie pamiętałem imienia, ale pamiętałem, że był gejem.

– Ola? – Popatrzyłem z niedowierzaniem. Uśmiechnęła się smutno i wtuliła w moje ramię. Chwilę przyglądaliśmy się zdjęciu, aż wreszcie usiadła energicznie i wskazała na jej brata.

– To ja… kiedyś… przed operacją. – Wstała i zaczęła się ubierać. Widząc moją minę, przerwała i podeszła powoli. Popatrzyła mi w oczy.

– Żartowałam, głuptasie. – Roześmiała się głośno i długo jeszcze nie przestała się śmiać, a ja razem z nią.

Daikin

 

2 odpowiedzi na „Przystanek”

  • Ty chyba pracowałeś w Mpk,jak nie tramwaj to przystanek,jeszcze autobusy są ale tak trzymaj i podążaj tą trasą Rewelacja !!!

  • Nie, nie pracowałem, ale jeżdżąc komunikacją miejską widziałem niejedną rzecz godną opisu i rozwinięcia… taka zabawa znudzonego pasażera 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Time limit is exhausted. Please reload CAPTCHA.