Nie wykryło AdBlocka. Dziękujemy za wsparcie naszej twórczości.
Archiwum
Grudzień 2017
P W Ś C P S N
« Lis    
 123
45678910
11121314151617
18192021222324
25262728293031
Reklama

Kotek 2

 

kotek2Patrzyłem jak się rozbiera.

Jak powoli ściąga koszulkę, rozpina stanik i ze spokojem układa na krześle.

Jej ruchy były powolne. Można było odnieść wrażenie, że mechaniczne.

Przyszła kolej na krótką spódniczkę, którą odpięła gdzieś z boku. Koronkowe majteczki ujęła w palce i kręcąc biodrami, powoli je zsuwała, aż zrobiła pełny skłon. Włosy dotknęły podłogi, a Iwona na sekundę zatrzymała się w tej pozycji. Taki widok rozpalił mnie do czerwoności.

Chciałem się ruszyć i zdałem sobie sprawę, że ręce mam przywiązane do łóżka. Nie pamiętałem momentu przywiązywania, ale przestało to być istotne, gdy zobaczyłem jak energicznie się wyprostowała. Nadal była zwrócona do mnie tyłem i wyraźnie widziałem, jak teraz ciężko oddychała. Jej ramiona wznosiły się i opadały. Patrzyła gdzieś pod nogi. Powoli odwróciła się przodem do mnie i z włosami zasłaniającymi twarz podeszła do łóżka.

Coś było dziwnego w jej postawie. Jej ruchy przypominały marionetkę. Jakaś niewidzialna siła kierowała jej ciałem

Podniecenie zniknęło tak szybko, jak się pojawiło, a na jego miejscu pojawił się strach.

Chciałem coś powiedzieć, ale zanim otworzyłem usta, półmrok w pokoju zamienił się prawie w czerń. W gardle ugrzązł wyraz niewypowiedziany i już wiedziałem, że nie jestem w stanie się poruszyć.

Jedyne, co mogłem to… patrzeć.

Oparła ręce o brzeg łóżka wypinając się w mrok.

Ku mojemu przerażeniu, za nią pojawił się wielki mężczyzna, który chwycił ją w pasie i bez zbędnych ceregieli wszedł w nią z wyrazem rozkoszy na twarzy. Rytmiczne ruchy obojga wprawiały w falowanie łóżko, na którym leżałem przywiązany.

Chcąc krzyknąć, wypuściłem z ust tylko ciche westchnienie. Gniew pomieszany ze strachem wypełnił mnie od stóp do głowy i sparaliżował. Czułem, jak napinają mi się wszystkie mięśnie, ale nie mogłem się ruszyć.

Grymas rozkoszy zawitał na twarzy mężczyzny i przez kilka sekund wyprężony zastygł jak posąg. Wysunął się powoli i z zadowoleniem spojrzał na jej pośladki.

Odszedł, a na jego miejscu pojawił się następny.

Teraz dopiero dostrzegłem, że za Iwoną stała niekończąca się kolejka facetów…

 

Krzyknąłem i usiadłem, a pokój wypełnił się światłem wstającego słońca. Rozejrzałem się nerwowo, lecz nie zobaczyłem nawet najmniejszego śladu po tym, co widziałem przed chwilą. Ciężko oddychając, wstałem i podszedłem do okna. Poranne, rześkie powietrze dodało mi trochę otuchy.

To nie pierwszy koszmar.

Czułem się zmęczony, jakbym wcale nie spał. Wciąż wracały migawki ze snu, więc poszedłem do łazienki i wsadziłem głowę pod kran. Zimna woda podziałała jak balsam.

Chwilę tak trwałem, aż dreszcze wygoniły resztki wspomnień i mogłem normalnie funkcjonować.

W pokoju Iwony zadzwonił budzik, a zaraz po nim usłyszałem szelest pościeli i ciche ziewnięcie.

Poszedłem do kuchni i wstawiłem wodę. Nasypując do kubków kawę poczułem, jak przytula się do moich pleców łapiąc ostatnie sekundy snu, mrucząc przy tym rozkosznie.

– Nie musiałeś wstawać, przecież masz wolne. – Przycisnęła się do mnie jeszcze bardziej.

– Nie musiałem. – Starałem się jak mogłem, żeby nie mogła wyczuć mojego podłego nastroju.

Dokończyłem parzenie kawy, a Iwona zniknęła w łazience.

Jakimś sposobem wiedziałem, gdzie w danej chwili jest Wargin. Nawet nie musiałem rozglądać się, żeby zobaczyć go siedzącego na lodówce.

– Wiem, że to twoja sprawka i nie mam pojęcia, do czego zmierzasz, ale jak chcesz mnie wystraszyć to daruj sobie. – Upiłem łyk kawy i spojrzałem na czarnego kota.

Tylko przez moment popatrzył na mnie na wpół przymkniętymi oczami. Znudzonym wzrokiem wodził po całej kuchni.

Od tamtej rozmowy ani razu nie usłyszałem jego głosu w głowie. Zachowywał się jak zwykły, leniwy kot. Czasem miauknął, czasem mruknął. Chodził to tu, to tam, ale najczęściej widziałem go śpiącego na łóżku Iwony.

Czasami miałem wrażenie, że rozmowa z nim, to tylko wytwór mojej wyobraźni. Jednak wystarczyło jedno spojrzenie tego futrzaka a wątpliwości znikały.

Pierwsze, co zrobiłem po pamiętnej rozmowie z nim, to oczywiście poszukałem informacji w necie o kocich demonach. Nawet znalazłem wzmianki o Warginie, ale były to raczej ludowe bajania. Właściwie nic, co by choć trochę rozwiało mgłę tajemnicy jaką skrywał.

Nawet nie miałem z kim o tym pogadać. Kto by mi w to uwierzył? Że rozmawiałem z kotem?

Już widzę, jak pukają się w czoło.

Nie chciałem też rozmawiać z Iwoną. Z jej zachowania wynikało, że nie jest świadoma tego, co siedzi w jej ulubionym koteczku.

Tymczasem naprawdę zaczęło mi na niej zależeć. Coraz częściej łapałem się na tym, że ciągle o niej myślę i słucham jej głosu jak najpiękniejszej muzyki. Łatwo wpadałem w zachwyt, gdy odruchowo poprawiała włosy albo czułem jej zapach, gdy przechodziła blisko mnie.

Spaliśmy osobno, bo tak chciała, chociaż zdarzało nam się budzić obok siebie kilka razy.

Wiem już, że chcę z nią być i byle demon nie stanie pomiędzy nami.

Będę o nią walczył.

Pozostał tylko tydzień do końca miesiąca.

Nie dam się tak łatwo.

Daikin

 

Jedna odpowiedź na „Kotek 2”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Time limit is exhausted. Please reload CAPTCHA.