Nie wykryło AdBlocka. Dziękujemy za wsparcie naszej twórczości.
Nowe komentarze
Archiwum
Czerwiec 2017
P W Ś C P S N
« Maj    
 1234
567891011
12131415161718
19202122232425
2627282930  
Reklama

Dzień kobiet

 

dzien kobiet– Pogięło cię, stary? Jestem zmęczona po pracy i nie chce mi się łazić po knajpach – zrzuciła buty w przedpokoju i zdecydowanym krokiem wkroczyła do kuchni.

– Nie, nie jakaś tam knajpa, po prostu chodź i tyle – wziął ją pod rękę i zawrócił do przedpokoju.

Trochę się opierała, ale w końcu uległa. Z cierpiącą miną założyła buty.

– Coś ty znowu wymyślił? Nie możesz mi dać kwiatka na dzień kobiet? Jestem zmęczona i chcę się położyć…

Był głuchy na jej zawodzenie i argumenty. Miał plan i chciał go zrealizować.

Chwycił torebkę, którą przed chwilą położyła na komodzie i cierpliwie czekał, aż założy buty.

– Jak ty coś wymyślisz… zmęczona jestem i może bym się przebrała – spojrzała krytycznie w lustro.

– Nie musisz, ślicznie wyglądasz, jak zawsze – otworzył drzwi i delikatnie pociągnął ją za rękę.

Nie miała zadowolonej miny, ale wiedziała, że jest uparty i na nic się zdadzą jej lamenty.

Spodziewała się, że wsiądą do samochodu, a tymczasem czekała na nich taksówka. Chyba wcześniej coś uzgodnił, bo nie odezwał się ani słowa, a taksówkarz nie pytał gdzie ma jechać.

– Chcę, żebyś założyła to – podał jej aksamitną, czarną chustkę.

Popatrzyła na niego zdziwiona i lekko się uśmiechnęła.

– Co to ma niby znaczyć? – próbowała odczytać cokolwiek z jego twarzy.

Nic nie odpowiedział i sam zawiązał jej delikatnie chustkę na oczach.

Uśmiechnęła się, a tajemnicza sytuacja sprawiła, że jej zmęczenie gdzieś uleciało. Wydawało się jej, że jechali jakąś godzinę, ale równie dobrze mogło być pół. Zupełnie straciła poczucie czasu, ale jakoś się tym nie martwiła.

– Daleko jeszcze? – trochę się już niecierpliwiła.

– Już prawie, tylko nie ściągaj chustki.

Auto się zatrzymało i musiał pomóc jej wysiąść. Poprowadził ją jakąś alejką i weszli do budynku. Wyczuła mocny zapach róż, a po parunastu krokach usłyszała jakąś piosenkę. Nie jakąś, to była ta ICH piosenka.

Pomógł jej usiąść na krześle i sam zdjął jej chustkę. Siedzieli w zabytkowej sali. Rozejrzała się po pomieszczeniu. Byli sami.

Siedzieli przy jedynym stoliku na środku lokalu oświetlonej dziesiątkami świec.

Zanim zdążyła wszystko obejrzeć i się zachwycić, zjawił się kelner, a właściwie rosły mężczyzna ubrany w… muszkę i obcisłe slipki. Nie bardzo mogła się skupić i nawet nie zauważyła, że zamiast karty menu stoi talerz.

Kelner z gracją i zabójczym uśmiechem położył przed nią danie.

Spojrzała mężowi w oczy z takim zaskoczeniem, jakiego dawno nie widział. Uśmiechnął się tylko zadowolony, że w dalszym ciągu potrafi ją zaskoczyć.

– Twoje ulubione – zachęcająco wskazał ręką na talerz.

Dwa rumiane naleśniki ledwo wystawały spod chmury bitej śmietany zwieńczonej wiórkami czekolady. Na samym szczycie dumnie czerwieniła się truskawka w wybornym towarzystwie listka mięty.

Przez chwilę wpatrywała się z rozkoszną miną.

– Będę gruba – posłała mu spojrzenie, jakby chciała go skarcić.

– Zadbam dzisiaj o to, żebyś pozbyła się tych kalorii – uśmiechnął się do niej tajemniczo.

Kolację jedli w milczeniu, zerkając na siebie ukradkiem.

Przeczuwała, że to jeszcze nie koniec.

Lampka słodkiego, różowego wina dopełniła całości.

Teraz czekała na ciąg dalszy.

Wstał i podał jej rękę.

– Zatańczysz? – wpatrywał się w nią i czekał, jak czeka się na damę

Podniosła się powoli i widząc jego poważną minę, dygnęła w płytkim ukłonie jak na damę przystało.

Nim się zorientowała wirowali na parkiecie zbliżając się do korytarza. Taneczny krok poprowadził ich w stronę wielkich drzwi, za którymi panował półmrok. Zatrzymał się i przepuścił ją przodem. Nie było tam mebli oprócz wielkiego łoża na samym środku pokoju. Ktoś cicho zamknął za nimi drzwi, a oni dopadli do siebie, jakby to był ich pierwszy raz.

 

Daikin

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Time limit is exhausted. Please reload CAPTCHA.