Nie wykryło AdBlocka. Dziękujemy za wsparcie naszej twórczości.
Nowe komentarze
Archiwum
Marzec 2017
P W Ś C P S N
« Lut    
 12345
6789101112
13141516171819
20212223242526
2728293031  
Reklama

Bieg

BiegKrytycznym wzrokiem przyjrzałem się swoim butom. Wyglądały jak ostatnie nieszczęście, ale były szalenie wygodne. Porzuciłem myśl o zakupie nowych i porządnie dociągnąłem sznurowadła.

Spojrzałem na zegarek.

Już czas.

Wepchnąłem do uszu słuchawki, a muzyka dodała barw otoczeniu.

Zacząłem biec.

Szybko złapałem swój rytm i po parunastu minutach, gdy ciało samo mogło utrzymać tempo, oddałem się rozmyślaniom. A miałem o czym myśleć… a właściwie o kim. Jeśli dobrze pójdzie, dzisiaj też ją zobaczę. Zapewne wybiegnie jak zawsze o tej porze, na swoją trasę. Lubiłem biec za nią, nie za blisko i po prostu patrzeć, jak się porusza. Są takie dziewczyny, o których powiedzieć „laska” to obraza. Mają to coś i właśnie ona to miała.

A może tylko ja w niej to widziałem? Tak czy inaczej, gnałem przed siebie niesiony pragnieniem zobaczenia jej.

Zanim ją zobaczyłem, jakimś szóstym zmysłem wiedziałem, że jest przede mną.

Biegła niespiesznie i tak jak ja, miała słuchawki na uszach. Poruszała się niezwykle lekko, jakby tylko muskała ziemię. Pasowało to do jej delikatnej sylwetki, tak zgrabnej, że ciężko mi było opanować się, a musiałem uważać. Moje gejogacie natychmiast zdradzały stopień podniecenia.

Biegłem i kombinowałem jak by tu do niej zagadać, gdy tymczasem wyraźnie zwolniła. Zanim się zorientowałem, byłem tuż za nią.

Biegliśmy tak chwilę, aż zwolniła na tyle, że zrównaliśmy się.

Zerknęła przelotnie i wyjęła słuchawki z uszu.

– Długo ci to zajęło – zerknęła na mnie, nie przerywając biegu.

Musiałem mieć głupią minę, bo uśmiechnęła się i pokręciła głową z niedowierzaniem.

– Yyy… ja… yyy… bo wiesz… – miałem jej tyle do powiedzenia a dukałem jak potłuczony.

Zatrzymała się i patrzyła mi w oczy z zaciekawieniem. Stałem jak słup soli wpatrzony w nią i dalej nie mogłem wydusić z siebie czegoś sensownego.

– Biegnij za mną – włożyła słuchawki do uszu i zaczęła biec.

Biegłem i w myślach beształem się za swoje zachowanie. Jak ostatni palant, jak ofiara losu, beznadziejny ćwok i gbur.

Tymczasem dobiegliśmy do bloku, w którym jak sądziłem, mieszkała. Nacisnęła domofon i po chrzęście obwieszczającym podniesienie słuchawki z drugiej strony, wypowiedziała czarodziejskie zaklęcie: „To ja”. Drzwi otworzyły się i weszliśmy do środka. Czyli nie mieszkała sama.

Bez słowa i oglądania się na mnie szybko pokonała dwa piętra. Drzwi do jednego z mieszkań były uchylone, a w nich stała… aż mnie wmurowało. Patrzyłem na dziewczynę identyczną jak ta, za którą tu przybiegłem.

Dziewczyny nie traciły czasu i zniknęły w mieszkaniu. Z niezłym mętlikiem w głowie wszedłem za nimi.

– Poczekaj chwilkę w salonie – wskazały mi wejście do pokoju, a same zniknęły w innym.

Niepewnie wszedłem dalej i usiadłem na skórzanej kanapie. Nie trwało długo, gdy obie, ubrane w identyczne w leginsy i koszulki na ramiączkach weszły chichocząc. Nie sposób było je odróżnić. Nawet włosy spięły w taki sam koński ogon.

– Jestem Iza, a to moja siostra Monika… domyślasz się, dlaczego tu jesteś? – Iza oparła się o stół, a Monika rozsiadła się wygonie na fotelu.

– Nie bardzo, miałem inne plany… to znaczy inaczej to chciałem… właściwie to… – chyba je rozbawiłem, bo zaczęły się śmiać, tym samym przerywając mój jakże błyskotliwy wywód.

Chwilę trwało zanim się uspokoiły.

– Nieważne. Dzisiaj biegłeś za mną, ale wcześniej biegałeś za Moniką. Opowiadała mi o twoich maślanych oczach i pomyślałam sobie, że wam to ułatwię – spojrzały na siebie, po czym Iza usiadła koło mnie – Monika zapewne by cię spławiła i nic by z tego nie wyszło, a ja mam już dosyć słuchania dzień w dzień, jaki to fajny chłopak biega i nic, tylko wzdycha.

Policzki Moniki poczerwieniały, ale nadal patrzyła mi w oczy. Zapewne również i ja miałem dziwne barwy na twarzy. Czułem, jak płonę.

– Teraz ruszcie tyłki i pobiegajcie razem, ale wróćcie na kolację – Iza wstała i poszła do drugiego pokoju.

Patrzyliśmy na siebie jeszcze przez chwilę, aż w końcu podniosłem się i chwytając jej dłoń, poprowadziłem nas do wyjścia.

Już nie pamiętam, o czym rozmawialiśmy biegając  po parku, ale wieczór pojawił się zdecydowanie za szybko. Trzeba było wracać.

Ledwie pojawiliśmy się w drzwiach, Iza zaczęła komenderować.

– Ty pod prysznic – wskazała na mnie – a ty do kuchni – wzięła Monikę pod rękę.

To był dobry pomysł. Bez wahania wszedłem do łazienki. Tym razem aż otworzyłem szeroko oczy i usta ze zdziwienia. Przed lustrem stała albo Iza, albo Monika, albo jeszcze ktoś inny. Ale one przecież poszły do kuchni więc…

Dziewczyna widząc mnie w lustrze, uśmiechnęła się i nawet nie przerwała swoich czynności.

– Wchodź, wchodź, już kończę… jestem Ola, a ty zapewne Bartek – chyba skończyła to, co robiła, bo się odwróciła i prześlizgując się koło mnie wyszła z łazienki.

Chwilę trwało zanim wszedłem. Obejrzałem się za nią, ale zdążyła zniknąć w kuchni. Takie same włosy, oczy, figura i nawet głos. Przynajmniej tak mi się zdawało.

Stałem po środku ogromnego brodzika, a letnia woda lała mi się prosto na głowę. Próbowałem ogarnąć to, co widziałem. Trojaczki jak nic.

Tak byłem zajęty wychodzeniem z szoku, że nawet nie zauważyłem, jak jedna z nich wśliznęła się za mnie. Poczułem dłonie na plecach. Gwałtownie obróciłem się, o mało nie potrącając się o nagą dziewczynę.

– Spokojnie, wszyscy chcą się dzisiaj kąpać, więc nie będziemy czekać – namydliła ręce i zaczęła się myć.

Jakoś nie miałem ochoty pytać, która to z nich. Bliskość jej ciała podziałała na mnie natychmiast. Nie uszło to jej uwadze i z zadowoleniem zaczęła mnie mydlić. W takiej chwili ciężko było zajmować się tylko myciem, więc objąłem ją w szczupłej talii i przyciągnąłem do siebie. Poczułem ciepło kobiecego ciała i dłonie na moich pośladkach. Nagle drzwi łazienki otworzyły się. Do środka weszły dwie nagie dziewczyny.

– Długo jeszcze będziecie się moczyć? Kolejka jest – patrzyły na nas bez ceregieli.

Jedna z nich machnęła ręką na znak rezygnacji, po czym weszła obok nas. Druga też nie miała zamiaru czekać. Mimo, że brodzik był pokaźnych rozmiarów, zrobiło się trochę ciasno. Nie bardzo wiem, czyje ręce kogo myły. Czułem na sobie kilka rąk, a i sam gładziłem dłońmi ciała, jakie akurat napotkały moje dłonie.

Niestety dosyć szybko to się skończyło i w czwórkę zaczęliśmy wycierać się nawzajem. Śmiechy dziewczyn wypełniły łazienkę, a moje podniecenie nie pozwalało mi trzeźwo myśleć. Płynąłem razem z ich rytmem zabawy.

Po chwili byliśmy już w pokoju. Na środku wielkiego łóżka leżał talerz pełen kanapek. Nie zwracając na mnie uwagi, siadły wokół niego i z apetytem zaczęły jeść. Patrzyłem przez chwilę jak trzy nagie dziewczyny z pochłaniają kanapkę za kanapką. Zachowywały się, jakby nagość była czymś tak oczywistym i normalnym, że i mnie to się udzieliło. Co prawda podniecenie nie zniknęło, ale teraz nie zwracały na to uwagi.

Jedna z nich przechyliła się w moją stronę i łapiąc mnie za rękę pociągnęła do siebie.

– Chodź tu do nas i coś zjedz.

Siedzieliśmy w kręgu i w ciszy jedliśmy, dopóki nie zniknęła ostatnia kanapka.

Jedna z dziewczyn wyciągnęła ręce w górę i słodko wzdychając wyprężyła dumnie całkiem spore piersi.

– Teraz mogę iść spać – opuściła ręce i popatrzyła na mnie figlarnie przechylając głowę. Jej oczy błysnęły dzikością. Powoli, z pozycji siedzącej, przechyliła się do przodu. Jak kotka naprężyła ciało i balansując na dłoniach i kolanach przybliżyła się do mnie tak blisko, że poczułem jej oddech. Przesunęła się dalej aż jej usta znalazły się koło mego ucha.

– Zgadniesz, która to Monika? – usłyszałem jej szept.

Nie wiedziałem. Nic nie mówiąc, odstawiłem talerz na podłogę. Przez chwilę patrzyliśmy na siebie, a w powietrzu czuło się zapach podniecenia.

– Po co mam zgadywać, dla mnie każda z was jest Moniką – nachyliłem się do tej, która przed chwilą szeptała mi do ucha. Musnąłem jej usta swoimi, ale nie zatrzymałem się i pocałunek wylądował na dziewczynie po lewej.

– Bardzo dobra odpowiedź, zasłużyłeś na nagrodę – dziewczyna po prawej sięgnęła dłonią do mojej nabrzmiałej męskości.

Tej nocy, jak się łatwo domyślić, nikt nie spał. W powolnym rytmie rozkoszy cztery ciała tworzyły jedność w uniesieniach i przyjemnościach.

 

Tylko jedno mnie niepokoiło.

Moje sny erotyczne zbyt często się powtarzają. Chyba powinienem poszukać sobie dziewczyny.

 

Daikin

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Time limit is exhausted. Please reload CAPTCHA.