Nie wykryło AdBlocka. Dziękujemy za wsparcie naszej twórczości.
Nowe komentarze
Archiwum
Czerwiec 2017
P W Ś C P S N
« Maj    
 1234
567891011
12131415161718
19202122232425
2627282930  
Reklama

JEDNYM SPOJRZENIEM

jednym-spojrzeniemJesteśmy w restauracji. Jest bardzo przyjemnie. Po lekkiej kolacji, pijemy wyśmienite wino. Siedzimy naprzeciwko siebie. Przyglądam mu się, wciąż nie mogąc się nadziwić, że jest tutaj, tak blisko mnie. On uśmiecha się. Boże! Oddałabym życie za ten uśmiech. Czuję się głupio, tak wciąż się przyglądając, ale nie mogę oderwać wzroku. Jest zabójczy. Przystojny, piękny wręcz. Taki, że brak mi tchu. On również patrzy tylko na mnie. Prosto w oczy. Pod tym spojrzeniem rumienię się jak nastolatka. I ten jego uśmiech!

– Kolacja smakowała? – pyta cudownym, lekko zachrypniętym, zmysłowym głosem.

– Oczywiście! Wino jest wyborne. Doskonały rocznik.

On znów się uśmiecha.

– Zamówimy kolejną butelkę? Chyba, że masz już dość i chcesz wracać?

Rany! – myślę gorączkowo. – Nie! Nie chcę wracać, mogę tu siedzieć z nim całą wieczność.

– Mam ochotę na jeszcze jedną.

Adrian zamawia nowe wino. Przysuwam kieliszek, palcami kreślę delikatne kółka po jego obrzeżu, wdychając subtelny aromat krwistoczerwonego płynu. Przygląda mi się w milczeniu. W jego spojrzeniu jest coś takiego, że cała drżę w środku. Staram się jednak zachować spokój. Nigdy nie spotkałam kogoś tak wyjątkowego. Nigdy tak nie reagowałam na żadnego faceta. Upijam trochę wina. Smak jest jeszcze lepszy niż zapach. Delektuję się nim. Najpierw zwilżam usta, potem robię mały łyk i kolejny. Nadal mi się przygląda. To takie krępujące i podniecające. Sam jego wzrok.

W końcu i on pije wino. Odstawiamy kieliszki w tej samej chwili. Nasze palce spotykają się. Czuję przyjemny dreszcz. I miłe ciepło zalewa mi zmysły. Taki niewinny dotyk. Nie cofam dłoni, on też i już po chwili nasze palce łączą się. Milczymy, patrząc sobie w oczy, a nasze dłonie coraz bardziej  splatają się, jakby mówiły za nas. Ciepło jego ręki rozpala mnie. Delikatnie, najpierw opuszkami palców, potem już coraz śmielej wplata swoje place w moje. Gładzi kciukiem wnętrze mojej dłoni. Powoli, bardzo powoli. To takie zmysłowe i porażające. Robi mi się coraz cieplej i coraz bardziej jestem podniecona. Jak dobrze, że siedzimy w odosobnionym, ustronnym boksie.  Wciąż nie padają żadne słowa, trzymamy się za ręce i patrzymy tylko na siebie. Zadziwiające jak zwykły dotyk potrafi rozpalać moje zmysły, aż do białego żaru. Adrian nadal pieści moją rękę, a ja coraz bardziej się nakręcam. Chcę go. Pragnienie narasta we mnie z ogromną siłą. I wiem, że on czuje to samo. Źrenice, jego niezwykłych, jasnych oczu rozszerzają się nieznacznie. Nie wiem, jak długo wytrzymam. Nigdy nie sądziłam, że taka zwykła pieszczota może wywołać pożar zmysłów. Krew zaczyna mi krążyć coraz szybciej, czuję rumieńce palące moją twarz. Nadal gładzi powolnymi ruchami moją dłoń. Po czym podnosi ją do ust i całuje. Delikatnie muska  najpierw jej wierzch, potem środek. Nie bronię się, nie cofam ręki. Nie umiem oprzeć się temu obezwładniającemu uczuciu, jakie mnie zalewa. Jestem już bardzo podniecona. Przyciska moją dłoń do ust, patrząc mi w oczy. Niespodziewanie przygryza lekko miejsce tuż przy  nadgarstku, pod kciukiem. Siłą powstrzymuję się, by nie jęknąć, bynajmniej nie z bólu. Rany! Jesteśmy przecież w publicznym miejscu, co z tego, że odgrodzeni od innych parawanami. Nie wytrzymam i chyba zaraz rzucę się na niego. Niech przestanie, nie! Niech nie przestaje. Sama już nie wiem, co myśleć, co czuć. Jedno jest pewne, przepadałam z kretesem. Pozwolę temu mężczyźnie zrobić ze mną, co tylko zechce. Chcę być jego, kocham go i pragnę. Pragnę, by kochał się ze mną. Teraz. Chyba zaraz eksploduję. A on wciąż bawi się moją dłonią i moimi uczuciami. Tego jestem pewna. Nadal patrzy tylko w moje oczy, jakby chciał odczytać moje uczucia. Tonę w tym spojrzeniu i wcale nie chcę, by ktoś mnie ratował. Zaciskam mocno uda pod stołem. Dobrze, że on tego nie widzi. Coraz bardziej mi gorąco. Jeśli nie przestanie pieścić mojej dłoni, zaraz będę miała orgazm. I kiedy już myślę, że nie wytrzymam, Adrian kładzie moją dłoń na stół, ale nasze palce wciąż są splecione.

– Chodźmy stąd – mówi spokojnie, ale w jego głosie słychać obietnicę rozkoszy.

Wstajemy. Zupełnie naturalnie, jakby nic się nie stało, ujmuje znów moją rękę i wychodzimy. Otwiera przede mną drzwi taksówki, jak prawdziwy dżentelmen. Całą drogę milczymy, jednak jego dłoń nadal jest spleciona z moją. Dojeżdżamy pod mój dom. Wysiadamy. Kiedy tylko taksówka odjeżdża, zupełnie niespodziewanie ujmuje moją twarz w dłonie i całuje tak, że uginają się pode mną nogi. Ma gorące usta, a namiętny pocałunek znów rozpala we mnie uczucia, które przytłumiła krótka podróż taksówką. To takie przyjemne, rozkoszne i zniewalające. Pogłębia pocałunek, jego język delikatnie rozchyla mi wargi. Uch! Umieram z ekstazy, kiedy styka się z moim. Adrian wspaniale smakuje, winem i obietnicą cudownej zmysłowej rozkoszy. I kiedy zapominam się i zatracam, on przerywa. Zbliża usta do mojego ucha i szepcze czule. Jego oddech pieści mi skórę.

– Agnes, pragnę się z tobą kochać. Ale nie na ulicy.

Chichoczę cicho w jego szyję, mocno przytulona do niego. Odsuwam się i wyjmuję z torebki klucze do mieszkania.

Już za progiem, niemal miażdży moje usta w pocałunku. Jaki on niecierpliwy. Ja też nie chcę już czekać, chociaż równie podniecające jest słodkie wyczekiwanie na rozkosz. Pragnę czuć go w sobie, teraz, natychmiast!

Ann Crevan

 

4 odpowiedzi na „JEDNYM SPOJRZENIEM”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Time limit is exhausted. Please reload CAPTCHA.