Nie wykryło AdBlocka. Dziękujemy za wsparcie naszej twórczości.
Nowe komentarze
Archiwum
Marzec 2017
P W Ś C P S N
« Lut    
 12345
6789101112
13141516171819
20212223242526
2728293031  
Reklama

Dotyk

 

dotykMijam kogoś na ulicy, zupełnie przypadkiem. Nie znamy się, a tu nagle krótki, niespodziewany dotyk. On ociera się o mnie zupełnie niechcący, w tłumie, na samym środku skrzyżowania. Czuję ciepło jego dłoni i dreszcz, jaki ogrania całe moje ciało. Obracam głowę, lecz widzę tylko wysoką sylwetkę i ciemne, krótkie włosy. Potem znika w tłumie. Skąd wiem, że to właśnie on? Nie jestem pewna, ale wiem to i już. Nie widziałam nawet jego twarzy. Zwalniam nieznacznie kroku i raz jeszcze oglądam się za siebie. Zniknął. Pewnie już się nie spotkamy. Idę dalej, ale czuje dziwne mrowienie w miejscu, gdzie jego dłoń otarła się o moją. Niezwykłe. To uczucie towarzyszy mi, dopóki pochłonięta obowiązkami dnia codziennego zapominam o tym. Dopiero kiedy kładę się do snu, wraca do mnie i już wiem, że nie zasnę tej nocy. Dziwne uczucie straty chłodem wkrada się do mojego serca.

Kilka dni po tym zdarzeniu idę ze znajomymi do klubu. Zabawa i picie. Jest weekend, wolny czas do wykorzystania. Po kilku drinkach idę na parkiet. Tańczę sama. Tłum dookoła. Nie widzę twarzy innych ludzi. Czuję, jak robi mi się coraz goręcej, jakbym tańczyła w ciepłej melasie. Jak w zwolnionym tempie, choć muzyka, płynąca z głośników, bynajmniej nie jest wolna. Zamykam oczy i daję się jej ponieść. Zatracam się w niej i tonę. Nagle czyjeś ramiona obejmują mnie. Poddaje się im tak jak muzyce. Jest mi tak dobrze. Czuję miły zapach cedru i piżma oraz ciepło męskiego ciała. Dłonie wędrują na moje biodra. Kołyszemy się razem w takt muzyki, nadal nie otwieram oczu. On stoi za mną. Opieram się o niego coraz mocniej. Jego oddech ogrzewa mi szyję. Czuję go mocno, bo coraz bardziej ocieramy się o siebie. Nagle jego dłoń dotyka mojej i znów czuję to dziwne mrowienie, które wywołuje we mnie dreszcz pożądania. Bardziej przeczuwam, niż jestem pewna. Wciąż nie otwieram oczu, kiedy nasze palce się splatają. Napawam się tym uczuciem. Bliskością, zapachem, ciepłem jego ciała. Czy to przypadek, czy przeznaczenie? On bawi się moją dłonią, pieszcząc kciukiem jej wnętrze. Jest cudownie. Odwracam się powoli i uchylam powieki. Tonę w granatowej głębi oceanu jego oczu, kiedy pochyla się, by dotknąć ustami moich ust. Nasze dłonie nadal splecione. Czuję jego oddech na swoich wargach. Bardzo blisko. Nie całuje mnie jednak jeszcze, choć nasze usta dzielą zaledwie milimetry. Patrzymy sobie w oczy.

– Chodźmy stąd.

Nie wiem, czy to ja, czy on, czy tylko szept w mojej głowie, czy wyczytałam to w jego oczach. Nie puszczając mojej dłoni, przepycha się przez tańczący tłum, a ja idę za nim. Serce wali mi jak oszalałe. Kim on jest? Czy tym, którego spotkałam tamtego dnia na ulicy? Choć może „spotkałam” to zbyt wiele powiedziane. Nic już nie mówi i ja też nie. Idę za nim posłusznie, podziwiając dobrze zbudowaną sylwetkę i seksowny tyłek, który opinają znoszone dżinsy. Nie wiem nic i niczego nie jestem pewna, tak jak tego, że chcę z nim iść. Wychodzimy na ulicę, w chłodną noc. Alkohol jeszcze lekko szumi mi w głowie, wraz z echem muzyki. Czuję się, jakbym płynęła przez eter, a jedyną kotwicą jest jego dłoń. Nie wiem, jak i kiedy lądujemy w podrzędnym hotelu. Pamiętam tylko, że tonęłam coraz głębiej w grancie jego oczu, kiedy jechaliśmy taksówką, a on całował mnie lekkimi muśnięciami. Potem stoimy na przeciw siebie, po przeciwnych stornach łóżka i nie odrywamy od siebie wzroku. I nagle jego dłonie znów w moich i znów czuję ten obezwładniający dreszcz ekstazy. Poddaję się temu, jakbym była w jakimś amoku. Jest tylko dotyk, smak i zapach. Ciepło jego dłoni i narastające pożądanie. Napięcie, które nie ustępuje, lecz narasta, jak fale zwiastujące trzęsienie ziemi.

Na początku są nikłe, potem coraz większe, aż do apogeum. Potem nie zostanie nic, tylko zgliszcza. Poddaje się jednak jego dotykowi, jego nagłej natarczywości, jakby miało nam zaraz zabraknąć czasu, a cały świat skupił się wokół nas i tej jednej chwili. Jego usta są zachłanne i spragnione. Podobnie jak dłonie. Czuję jak z każdym dotykiem, z każdą pieszczotą wlewa mi w żyły czystą przyjemność. Jak roznosi się ona po całym moim ciele, krąży wraz z krwią, zmuszając zmysły do zaspokojenia pragnienia. Do uzależnienia od tego, co daje mi jego bliskość, tak nagła i niespodziewana, ale cudownie przyjemna. Chłonę to całą sobą, oddając każdy dotyk, każdy pocałunek, każdą pieszczotę. Nasze ciała ogrania gorączka pożądania i nie umiemy się powstrzymać ani jej ugasić. Możemy tylko dać się jej ogarnąć i ponieść w nieznane, ku nieuchronnej destrukcji. Ustami znaczy moje ciało, czyniąc mnie  swoją tej jednej nocy. Pragnę go, bardzo! Tak bardzo, bardziej niż to powinno być dozwolone.  Zatraceni w tym, oddajemy się sobie wzajemnie. Dając i biorąc wszytko i nie zostawiając nic, jakby ta noc miała być ostatnia. Bo taka przecież jest. To jedno wiem na pewno. Kiedy wreszcie zapadam się w jego ramionach, kiedy jest tak blisko, że jego oddech staje się moim oddechem. Czuję, jak wsuwa się we mnie. Przyjmuję go, cała już płonąc i z cichym westchnieniem oddaje się rokoszy. Przez chwilę trwamy w bezruchu, zawieszeni w sobie, między ziemia a niebem. Potem jest tylko on we mnie, a ja jestem jednym wielkim doznaniem. Prowadzi mnie na skraj, na samo dno, bym mogła wraz z nim poszybować wysoko ku niebu. Spadanie jest rozkosznie bolesne i rozpływam się pod naporem doznań. Nasze oddechy urywają się, by potem zwolnić, uwalniając nas całkowicie. Tulimy się do siebie z całych sił. Jego usta muskają moją szyję, delikatnie. Oszalałe bicie serc,  uwolnienie i niemoc. Zatapiam się w jego ramionach. Nie pada żadne słowo. Odpływam. Budzę się nad ranem sama w łóżku.  Czy to był tylko sen? Czy to się działo naprawdę? Nie wiem! Wiem tylko jedno! Od tamtej nocy częściej przyglądam się osobom mijanym na ulicy. Czy jeszcze kiedyś się miniemy?

 

Ann Crevan

 

Jedna odpowiedź na „Dotyk”

  • Hm… to dziwne uczucie znam doskonale 🙂 Nadal się nie urealniło, ale wciąż mam nadzieję, że w końcu do tego dojdzie. A na razie posuwam się do przodu małymi kroczkami i zastanawiam się „co ja do cholery robię?” Zaczynam stopniowo wierzyć, że przyciąganie wzajemne dwóch połówek to fakt a nie mit.
    Świetny tekst. Ma w sobie to napięcie, które wydaje się tak nierealne i tak rzeczywiste zarazem. Szaleństwo, któremu nie sposób się oprzeć. Uwielbiam.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Time limit is exhausted. Please reload CAPTCHA.