Nie wykryło AdBlocka. Dziękujemy za wsparcie naszej twórczości.
Nowe komentarze
Archiwum
Kwiecień 2017
P W Ś C P S N
« Mar    
 12
3456789
10111213141516
17181920212223
24252627282930
Reklama

Sekrety codzienne

 

sekrety codzienneMówiłeś, że nie lubisz buraczków. Zasmażanych. A wyjadłeś mi całe. Wprost z patelni. Pełną umorusaną buraczanym karminem buzią.

 

Wystarczy, że pomyślę, jak robisz mi dobrze ustami i od razu niesamowicie się podniecam. Taka niby mała myśl, a tyle we mnie zmienia.

 

Mówiłeś, że będziesz mnie nosił na rękach, że jestem Twoją księżniczką, królową, sensem życia, najpiękniejszą i seksi, i że kupisz mi te czerwone szpilki z wystawy i torebkę do kompletu. I że świata poza mną nie widzisz. I masaż stóp będziesz robić mi codziennie i co noc, i w ogóle.

 

Patrzę na Twoje kołyszące się pośladki, kiedy nad ranem nago wstajesz i idziesz do łazienki. Podglądam Cię spod kołdry jak szczeniak smarkaty i fajnie mi z tym, gdy na Twój widok mi staje, a jeszcze mocniej mi staje, bo wiem, że ta wyrąbista babka z gołą dupą i gołą cipą zaraz wróci do łóżka.

 

Pozwalam sobie udawać, że jestem małą dziewczynką, kiedy przynosisz śniadanie do łóżka. I książkę. Czasami chrupiesz grzanki na kolację zostawiając okruszki na poduszce. A potem ja, jak ta księżniczka na ziarnku, w tych okruszkach męczę się całą noc. I nigdy nie przyznajesz się, że to Twoja żarłoczność łakomczuchu jeden!

 

Widzę, kiedy łyżkę oblizujesz ukradkiem. Po dżemie truskawkowym. Albo po powidłach ze śliwek. I wtedy oczami wspomnienia widzę, jak liżesz mój brzuch, coraz niżej i niżej. Od pępka w dół.  I znowu mi staje i robi się twardy i przestaje mieścić w spodniach, w tych rurkach, co Ci się podobam.

 

Zakupy przynosisz z samochodu- bez mówienia, żebyś przyniósł. I pytasz mnie, co trzeba do domu kupić, albo na co mam ochotę na kolację. Nawet kiedy jesteś zmęczony albo właśnie oglądasz mecz, ten najważniejszy w tym sezonie, to kanapki z pomidorem robisz mi zawsze, gdy tylko zechcę.

 

Lustro w łazience ustawiłem tak, żebym mógł Cię podglądać, kiedy jesteś pod prysznicem. Uwielbiam patrzeć, gdy smarujesz ciało gąbką z pianą. Unosisz ręce do góry i myjesz włosy. Piana spływa Ci po szyi, pomiędzy piersiami, po brzuchu, dociera w to słodkie zgłębienie pomiędzy udami i potem zsuwa się niżej do kolorowych paznokci na stopach. Cała mokra, bosa, totalnie bezbronna. Wiem, że przyjdziesz za chwilkę cieplutka prysznicem z jeszcze wilgotną skórą i mnie dosiądziesz. Tak głęboko jak lubisz najbardziej.

 

Dopiero tego lata dowiedziałam się, że czerwone pestkowce są twoimi ulubionymi owocami. Na szczęście to upodobanie masz również w sezonie zimowym. Pod cieplutką kołderką wisienki sutków równie mocno zaspakajają Twoje zainteresowanie. A ja uwielbiam, kiedy je ssiesz i pieścisz.

 

Lubię przynosić Ci kwiaty. Ot tak, bez okazji. Bo ty sama jesteś jedną wielką okazją i świętem. Zanurzasz wtedy nos w kwiaty i udajesz, że pachną, chociaż wiem, że często wcale nie pachną. A czubek nosa masz żółty od pyłku i od wąchania. A potem uśmiechasz się łobuzersko, stajesz na palcach i dajesz mi buziaka. Za jeden taki uśmiech mógłbym być kwiaciarzem codziennie.

Agnieszka

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Time limit is exhausted. Please reload CAPTCHA.