Nie wykryło AdBlocka. Dziękujemy za wsparcie naszej twórczości.
Nowe komentarze
Archiwum
Czerwiec 2017
P W Ś C P S N
« Maj    
 1234
567891011
12131415161718
19202122232425
2627282930  
Reklama

Sąsiedzkie spotkanie

 

sasiedzkie spotkanieMieszkanie znajdowało się w doskonałej lokalizacji. Blisko do centrum, obok zadbany zieleniec, wkoło ścieżki rowerowe. Strzeżony parking, sklepy nocne. Mnóstwo kafejek i restauracyjek dopełniało całości. Zaparkowała praktycznie przy samym wejściu. Przyzwyczaiła się już do przeprowadzek. Zmiany mieszkania były już tak naturalne, że czasami zapominała, w jakim jest mieście. Trzymała ręce na kierownicy, odetchnęła głęboko. Zerknęła w lusterka. Zwykłe osiedlowe podwórko. Skwer, ławki, facet z psem, kontener na śmieci. Miejsce, jak wszystkie inne, które tak doskonale poznała w ciągu ostatnich – ilu to już – 10-12 lat.

Praca w Korpo miała swoje wady. Miała też zalety. Nieograniczony dostęp do nowych modeli aut służbowych, karta płatnicza praktycznie bez limitu – zasilana systematycznie z konta firmy, częste wyjazdy w miejsca urocze i urokliwe, luksusowe kolacje i hotele. Mężczyźni. Gdyby tylko chciała, to całe mnóstwo mężczyzn. Mieszkania i domy zmieniane wraz z rozwojem firmy i jej drapieżną ekspansją na nowe rynki.

Minusy? Hmm… Wysportowana singielka, lubująca się w adrenalinie i szybkich samochodach. Wyniosła, wyrachowana. Wyznawała zasadę unikania problemów. Dawno już sprawdziła, podglądając kobiety sukcesu, że wszelkie problemy rozwiązują się, kiedy kobieta ma dobre wykształcenie, wykonuje zawód, który lubi, ma własne zdanie i pieniądze. Robiła to, co dla niej satysfakcjonujące. Nigdy nie przejmowała się tym, co mówią inni.

Pewna siebie, zdecydowana codziennie wkraczała dziarsko do biura. Była lubiana i nielubiana. Wydział księgowy zatrudniający samotne kobiety wręcz jej nienawidził. Sytuację ratował jedyny mężczyzna pracujący w księgowości, Maciej – kierujący całym działem.

Maciej miał jedną, choć tajemną dla innych słabość. Swój osobisty sekret. Okazjonalnie lubił też innych mężczyzn. Był w tym bardzo dyskretny. Do tego stopnia, że w plotkarskim świecie Korpo nikt się nawet nie domyślał rozszerzanych na swoją płeć preferencji przystojnego księgowego.

Pomagała mu trochę, utwierdzając innych w przekonaniu o klasycznych kobiecych upodobaniach Maćka. Kiedy było to niezbędne – pokazywali się razem. Na imprezach służbowych często przychodzili i wychodzili razem. Początkowo to był zwykły przypadek, ale potem oboje zauważyli, jakie mogą z tego osiągnąć dodatkowe korzyści.

Maciej był wyjątkowo przystojnym, choć przy bliższym poznaniu, niezbyt ciekawym facetem. Mocno zbudowany, wysoki z szerokimi plecami i wąskimi biodrami, był doskonałym pływakiem, kulturystą, promotorem zdrowego jedzenia. Przy dłuższej rozmowie w zasadzie okazywał się nijaki. Nie miał żadnych zainteresowań, poza jedzeniem i dbaniem o własny wygląd, nie potrafił sensownie o niczym dłużej mówić. Wypowiadał się prosto, trywialnie. Pasowało jej to. Nie przystawiał się, nie dzwonił, nie musieli ze sobą rozmawiać. Czysty układ bez zobowiązań. Oboje na tym korzystali. Firma preferowała niemłodych, ale samotnych, ciągle mobilnych i oddanych wyłącznie pracy pracowników.

Wyłączyła silnik samochodu. Oparła głowę o skórzany zagłówek fotela. Odetchnęła. Tapicerka pachniała nowością. Jeden z jej ulubionych zapachów – fabryczny, nowy, pierworodny. Tylko dla niej. Od kilkunastu miesięcy, to do niej należał przywilej rozdziewiczania większości nowo kupionych aut w firmie. Jeden z – „subtelnych” – dodatków do znajomości z szefem księgowości. Lubiła samochody. Doskonale orientowała się w nowych modelach i elementach wyposażenia. Ot, taki niewielki, nietypowy konik. Przecież nie miała wielu innych słabości, a tej oddawała się z lubością. To był jeden z argumentów, żeby nadal pracować w Korpo. Na spotkaniach biznesowych wiele razy inne firmy chciały ją podkupić. Ale tylko tutaj wiedziano o jej słabości do nowych modeli aut i bezwzględnie to wykorzystywano. Taniej było kupić jej nową mechaniczną zabawkę, niż dawać klasyczne podwyżki. Kontrakt przewidywał dodatkowy procent od zysków całego terenowego oddziału firmy, więc jej miesięczne dochody znacząco przekraczały wysokość wynagrodzeń na rynku. Dodatkowe pieniądze pochodziły z interesów z Maćkiem. Ale o nich nikt w firmie nie wiedział. Kasa w zasadzie też ją kręciła. Ale tylko ta kasa, którą sama zarabiała. Patrzyła czasem na młokosów i dorobkiewiczów z nizin. Ich poziom, zachowania, brak obycia – mierziły ją. Zawsze jednak okazywała wszystkim szacunek. Oficjalnie. Znała zasady, działanie układów i układzików. Wiedziała, że relacje w firmach są płynne i szybko można utonąć, dlatego z nikim nie utrzymywała zbyt bliskich kontaktów.

Koniec jazdy samochodem nie zapowiadał jednak końca dnia. Czekała na nią komedia w TV i kolacja. Na dziś planowała butelkę schłodzonego porto i sałatkę z rukolą. Cieniutkie paseczki szynki parmeńskiej, drobniutko pokrojone suszone pomidory, odrobina oliwy z pomidorów, ugotowany doskonały makaron wstążki, uprażone na patelni pestki słonecznika i delikatne w wyglądzie, ostre w smaku listeczki rukoli. W dużej ilości. Wszystko starannie wymieszane, ostrą gorycz sałaty uzupełniał słodki aromat porto. Rozpięła pas bezpieczeństwa. Otworzyła drzwi auta. Wystawiła na podjazd smukłe nogi zwieńczone klasycznymi czarnymi szpilkami. Obcisła ołówkowa spódnica podkreśla kształt bioder. Górę wieńczył czarny wydekoltowany top. Lubiła swoje ciało. Niekoniecznie dbała o nie, ale lubiła. Ostatnie zerknięcie w lusterko, muśnięcie ust błyszczykiem i opuści przyjazne wnętrze samochodu.

Oniemiała na widok w lusterku. Nie chciała odwracać głowy, żeby nie stracić nic z rozgrywającej się akcji. Poprawiła lusterko, żeby wszystko lepiej widzieć. Mężczyzna wcześniej spacerujący z psem, obejmował czule jakąś kobietę. Długa spódnica oplatała ich nogi. Kolano kobiety podniosło się i zawisło na biodrze mężczyzny. Odchyliła głowę. On pochylił się nad nią. Widziała w lusterku śliskie, mokre od pocałunków usta. Rozchylona bluzka raz po raz odsłaniała nagą pierś. Mężczyzna wsuną rękę pod spódnicę. Nagie udo kończyło się krągłym, obfitym pośladkiem. Biodra poruszyły się do przodu, do tyłu i znowu do przodu. Coraz mocniejsze pchnięcia. Kobieta poddawała się jego sile odchyliła głowę do tyłu. Po plecach rozsypały się włosy. Posunięcia mężczyzny były coraz mocniejsze i bardziej gwałtowne. Ciało kobiety doświadczało spazmów rozkoszy. Usta rozwarły się w niemym krzyku. Zacisnęła zęby na męskiej dłoni. On wtulił głowę w jej ramię. Wszelki ruch zamarł tak szybko jak się rozpoczął. Kochankowie zastygli na chwilę, żeby prawie natychmiast otrząsnąć się z całego zajścia. Mężczyzna rozejrzał się tchórzliwie wkoło. Odsunął od siebie kobietę, szybkim ruchem naciągnął wiszące na wysokości kolan spodnie. Pociągnął smycz i wraz z kundlem dyndającym na końcu odwrócił się i odszedł. Patrząc na odbicie w lusterku nie zdążyła nawet przyjrzeć się jego twarzy.  Kobieta zagarnęła ciało ramionami, jakby zasłaniając piersi i siebie i patrzyła na oddalające się plecy kochanka. Nic nie wskazywało, że jeszcze przed chwilą cokolwiek miało tu miejsce.

Ciszę w samochodzie przerwało westchnienie. Wypuściła powietrze. Poczuła napięcie w piersiach. Sutki podniosły się, oczy zaszkliły. Po plecach przeszedł dreszcz. Napięcie w dole brzucha. Złączyła kolana. Wilgoć. Zapomniała już, jak to jest być z mężczyzną.

Agnieszka

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Time limit is exhausted. Please reload CAPTCHA.