Nie wykryło AdBlocka. Dziękujemy za wsparcie naszej twórczości.
Archiwum
Listopad 2017
P W Ś C P S N
« Paź    
 12345
6789101112
13141516171819
20212223242526
27282930  
Reklama

Pułapka zmysłów

 

nie oprzesz sie– Jesteś taką kobietą, która uszczęśliwiłaby każdego mężczyznę – powiedział dobitnie, choć trochę zbyt podniesionym głosem jak na romantyczny wieczór.

Był zdenerwowany. Nie patrzył na mnie. Jego wzrok błądził gdzieś w przestrzeni, ponad moją głową i uchem ozdobionym w długi, zwisający kolczyk. Wiatr rozwiewał włosy, zachodzące słońce muskało opaloną skórę. Od użytej wcześniej oliwki do smarowania ciała błyszczałam lekko. Roznosił się intensywnie słodki zapach kwitnącego bzu.

Wiedziałam, że to jak wyglądam, podziała na niego wystarczająco mocno, żeby skutecznie ułatwić mi prowadzenie spotkania. Chciałam, żeby nie mógł skupić się na temacie rozmowy. Wiedziałam, co i jak mam zrobić. Dokładnie, z pełną premedytacją wykorzystałam wiedzę o upodobaniach mężczyzny siedzącego naprzeciwko mnie. Patrzyłam na niego spod grubo umalowanych, czarnych rzęs. Lekko oblizywałam wargi mocno pociągnięte różowym błyszczykiem. Paznokcie pokryte bezbarwnym lakierem były krótko przycięte i gładko opiłowane. Sandałki na obcasie – gladiatorki, owijały rzemykami nogi od kostki poprzez łydkę, aż do kolan. Odkryte palce opalonych stóp, z piękną czerwienią lakieru paznokci były iście seksi. Nogi zawsze miałam niesamowite. Krótka, kusa sukienka odkrywała kolana, pokazując też spory fragment uda. Czerwona, zbliżona krojem do munduru, zapinana na całej długości z przodu, z wykładanym kołnierzem, patkami na ramionach, kieszonkami na piersiach, rozpiętymi guzikami przy biuście i na dole – przy kolanach. Pasek w talii podkreślał zarys bioder. Nie jestem najszczuplejsza, ale ta sukienka podkreślała wszystkie moje atuty. Wyglądałam wyjątkowo atrakcyjnie. Wiedziałam przecież, co on lubi. Wiedziałam, że poza racjonalnymi argumentami, moje ciało, moje ubranie, mój makijaż i rozchodzący się w koło zapach perfum, dodatkowo pomogą mi osiągnąć cel. Wiedziałam, że lubi, kiedy się lekko uśmiecham, przechylając głowę.

Kiedyś, kiedy jeszcze zastanawiałam się, jak będzie wyglądał mój pierwszy dzień bez niego, nie przypuszczałam nawet, jakie to będzie proste. Bałam się, że nie poradzę sobie. Odkładałam ostateczną decyzje, żeby tylko uniknąć odpowiedzi na pytanie: co dalej. Za wszelką cenę nie chciałam podjąć odpowiedzialności za siebie samą. Opiekuńcze wsparcie kogoś bliskiego było dla mnie niezwykle ważne. Bałam się, że zagubię się, że nie będę wystarczająco mocno wiedziała, czego chcę i jak to uzyskać. Że ugrzęznę, wpadnę w jakieś bagno i będzie mi bardzo źle.

Od jakiegoś czasu nic nie mówiliśmy. Podniósł głowę, lekko pochylił się w moim kierunku. Popatrzył mi w oczy.

– Lubiłem wejść w ciebie tak mocno, mocno aż po jądra. Jesteś tak milutko cieplutka i taka mokra. I kiedy tylko zaczynałem myśleć, jak jest mi w tobie dobrze, to tak się tym cholernie podniecałem, że musiałem się spuścić. Musiałem skończyć, bo nie dawałem rady już tego zatrzymać – wyszeptał charczącym głosem.

Poczułam jego zapach, promieniujące ciepło ciała. Odżyły we mnie wspomnienia i poczułam dreszcz podniecenia. Słodki skurcz pojawił mi się między udami. Zapragnęłam poczuć go w sobie. Pochyliłam się bliżej. Nadstawiłam usta do pocałunku. Wiedziałam, że jak tylko zechcę, znowu poczuję go w sobie, i znowu pojawi się rozkosz przeszywająca na wskroś całe moje ciało.

Odsunął się tak nagle, jak nagle pochylił do szeptu. Podniósł długopis, otworzył teczkę i podpisał dokumenty. Równie nagle wstał i chwilę później oglądałam tylko jego oddalające się, szerokie plecy.

 

Agnieszka

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Time limit is exhausted. Please reload CAPTCHA.