Nie wykryło AdBlocka. Dziękujemy za wsparcie naszej twórczości.
Archiwum
Listopad 2017
P W Ś C P S N
« Paź    
 12345
6789101112
13141516171819
20212223242526
27282930  
Reklama

Dziewczyna z plakatu

 

dziewczyna z plakatuSiedziała na ławce przystanku autobusowego opatulona płaszczem. Wiatru prawie nie było, nie było nawet zimno a ona miała postawiony kołnierz i mocno zaciśnięty pasek. Objęła się ramionami, skuliła w sobie, chowając głowę między ramiona. Ktoś, kto przyglądałby się ulicy z naprzeciwka, zobaczyłby, że od jakiegoś czasu nie wsiadła do żadnego autobusu. Nie czekała na jakąś specjalną linię nieujętą w rozkładzie, bo nie zwracała uwagi na żaden podjeżdżający pojazd. Nie czekała na kogoś, bo nikt z przechodzących nie przyciągał jej uwagi. Nie była też zainteresowana niczym, co się wkoło działo. Patrzyła z pochyloną głową gdzieś niedaleko, tuż przed sobą. Skulona, ściśle opatulona płaszczem, przypominała chowającego się szczeniaka.

Obudziła się jak zawsze sporo przed budzikiem. Cichutko weszła do kuchni, wstawiła czajnik z wodą. Kardynałki – faszerowane jajka i kawa. Taki miała plan na śniadanie.  8-10 minut od zagotowania wody w zupełności wystarczy, żeby jajka były w pełni ugotowane. Nożem do krojenia chleba przecięła jajko wzdłuż dłuższego boku na dwie połówki. Łyżeczką do herbaty wyjęła środek tak, żeby nie uszkodzić skorupki.  Rozdrobniła je w misce widelcem, dodała sporą łyżkę majonezu, sól i pieprz. Wymieszała jajeczny farsz z drobniutko pokrojonym szczypiorkiem i natką pietruszki. Lubiła sporo zieleniny. Masę umieściła w skorupkach. Każde jajko stroną z farszem umościła w bułce tartej. Teraz wystarczy tylko podsmażyć na rozgrzanym maśle i kardynałki gotowe. Kawa klasycznie parzona, „fusiarka” w ulubionej filiżance. Widelcem wyjadała zawartość jajka rozkoszując się smakiem. Takie śniadanie gwarantowało doskonały początek dnia.

Przez cały dzień w biurze nie mogła dodzwonić się do Piotra. Nie odbierał. Wiedziała, że wrócił i powinien być w domu. Już wcześniej planowali te popołudnie spędzić razem. Wczoraj wieczorem dzwoniła do niego, żeby potwierdzić dzisiejsze spotkanie. Nie odbierał, ale rano jak tylko włączyła telefon, otworzyła wiadomość, że wszystko jest ok, i że „do zobaczenia”.  Więc dzwoniła od rana, ustalić szczegóły. Razem spędzali weekendy i większość wolnego czasu.

Wszystko jej w nim pasowało: poczucie humoru, niewysoki wzrost, lekki brzuszek, okulary, delikatne męskie dłonie, wypielęgnowane paznokcie, sportowy styl ubierania się. Poza ligą mistrzów w TV nie przepadał za sportem. Lubiła mu gotować. Z apetytem zjadał wszystko, co mu serwowała. W dodatku uroczo wychwalał jedzenie głośno mlaszcząc przy talerzu. Dobry apetyt u mężczyzn zawsze działał na nią jak afrodyzjak.

Najczęściej spotykali się u niej, bo w sumie wygodniej było mieć wyposażoną kuchnię w zasięgu ręki, a w jego mieszkaniu wciąż panowała kawalerska prostota. Zrobiła wcześniej zakupy, przygotowała menu z żeberkami w kapuście, pieczonymi młodymi ziemniaczkami i sernikiem z polewą czekoladową na deser. Wiedziała- będzie mu smakować.  Miłośniczka zieleniny takie dania przygotowywała wyłącznie, żeby zaspokoić męski gust i poniekąd tym samym „podkręcić” własne libido. Zostawał na noc, potem na wczesne śniadanie, wychodził w ciągu dnia, żeby weekendowy wieczór znów spędzić przy łóżkowym biesiadowaniu.

To miał być klasyczny wspólny weekend. Świąteczny piątek zapowiadał przedłużenie spędzonych chwil. Gdyby tylko odebrał ten cholerny telefon! Złościła się coraz bardziej. Przecież byli umówieni!

Pomysł rozwiązania pojawił się niemal natychmiast i całkowicie rozładował napięcie: niespodzianka! Ma klucze do jego mieszkania. Zrobi mu niespodziankę! Spakowała jedzenie. Wybrała się taksówką. Buty na wysokiej szpilce nie pozwalały na spacery. Długi płaszcz zakrywał koronkową bieliznę i sznur pereł. Tylko. Uperfumowany szal. Kobieta ubrana w zapach. Była gotowa do wyjścia. Czerwoną pomadkę na ustach poprawiła tuż przed włożeniem klucza do drzwi Piotra. Torbę z daniami na kolację rozpakowała w kuchni. Żeberka i ziemniaki włożyła do piekarnika, sernik do lodówki, w której już chłodziło się wino.

– Hmm, jak miło, że kupił wino. W dodatku moje ulubione. Jak on o mnie dba! – pomyślała.

Otworzyła butelkę. Było wczesne popołudnie, a kieliszek rubinowego płynu doskonale jej zrobi przed powrotem Piotra i skróci oczekiwanie. Zdjęcie z siebie płaszcza pozostawiła na wejście kochanka. Ekscytowała się pomysłem na seksi niespodziankę coraz bardziej. Bo który mężczyzna oprze się kobiecie ubranej tylko w szpilki, koronki i perły?

Usiadła przy kuchennym barze. Poły okrycia rozchyliły się. Nogi miała prawie do nieba. Małe stopy, zgrabne łydki, kształtne uda zwieńczone krągłą pupą, lekko zaznaczona talia, spory biust i długa szyja. Włosy podkręcała na wałkach, więc wydawało się, że jest ich cała chmura. Piotr lubił bawić się kosmkami rozrzuconymi na poduszce. Miłe wspomnienia, perspektywa wspaniałego popołudnia i lampka wina dawały doskonałe perspektywy na wspólnie spędzony czas, odrobinę seksu i relaks trwający do poniedziałkowego poranka. Włączyła kuchenkę. Podkręciła głośnik, muzyka wypełniła pomieszczenie. Zsunęła się z barowego stołka i kręcąc pupą, z kieliszkiem wina w ręku, ruszyła w tan. Coraz mocniej poruszała ramionami, biodrami. Włosy się rozsypały, rozsunął pasek płaszcza. Koronki – Piotr je uwielbiał. Stanik mocno wycięty w dekolcie podnosił piersi jak dwa wielkie, chrupiące jabłka. Koronka zalotnie to ukrywała, to pokazywała sutki. Cienkie ramiączka we właściwym momencie zsuwały się z ramion. Majteczki z przodu miały zmysłową wstawkę z jedwabiem, cieniutki paseczek na linii bioder podkreślał talię, a pupa przysłonięta była koronką tylko od góry. Dolna część krągłości pośladków pozostawała apetycznie odkryta. Poruszała się z rytmem muzyki coraz odważniej. Kolejny łyk wina. I jeszcze jeden. Podkręciła jeszcze radio. Mruczała pod nosem przestępując z nogi na nogę, postukując obcasem, kręcąc ciałem i popijając wino.

W pewnym momencie coś usłyszała. Coś zakłóciło czystość muzyki i lecącego z głośnika kolejnego przeboju. Coś z głębi mieszkania, a dokładnie – coś zza zamkniętych drzwi sypialni. Odstawiła kieliszek. Podeszła i nacisnęła klamkę.

Sypialnia – niewielki pokój całkowicie zajęty przez rozłożysty materac. Na jednej ścianie drzwi, na drugiej okno, trzecią ścianę zajmował wielki plazmowy ekran. Wezgłowie materaca koronował plakat z rozebraną dziewczyną, zajmujący całą ścianę. Wielokrotnie i prośbą, i groźbą prosiła, żeby Piotr zdjął to zdjęcie. Niezręcznie się czuła zwłaszcza rano, kiedy budziła się i pierwszym widokiem była roznegliżowana babeczka. Plakat jednak wciąż wisiał i miał się doskonale. Piotr śmiał się z rozmów o tym, twierdząc, że prawdziwi faceci tak mają – taka męska fantazja. W końcu przyzwyczaiła się do tego widoku, zerkając na dziewczynę z plakatu jak na daleką znajomą. Popchnęła drzwi do sypialni. Otworzyły się na oścież, bezpośrednio na całą środkową część materaca. Stanęła osłupiała, z otwartą buzią – na środku łóżka starczała wypięta pupa Piotra, a jego głowa znajdowała się pomiędzy rozłożonymi nogami nagiej dziewczyny. Dziewczyny z plakatu.

 

Agnieszka

 

 

 

2 odpowiedzi na „Dziewczyna z plakatu”

  • Szczęściarz z tego Piotra (wiem,wiem kobieta cierpi) ale,który z nas panowie nie chciał by choć na chwile wyszła ta piękność z plakatu,pamiętacie te czasy ? Ech… Dziękuje Pani Agnieszko !!!

    • To miło, że w moich tekstach udaje się choć trochę „realizować” marzenia :). Dziękuję. Proszę mi podpowiedzieć jakie jeszcze są/bywają męskie marzenia. Może uda się również inne „zrealizować” literacko? 🙂 Może, któremuś z panów się „uda”? Pozdrawiam i proszę o wskazówki.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Time limit is exhausted. Please reload CAPTCHA.