Nie wykryło AdBlocka. Dziękujemy za wsparcie naszej twórczości.

Archiwum

Grudzień 2017
P W Ś C P S N
« Lis    
 123
45678910
11121314151617
18192021222324
25262728293031

Reklama

Ostatni pociąg

„Wysiedli z tramwaju i popędzili przez wiadukt nad torami. Pociąg już stał przy peronie. Wojtek nerwowo spojrzał na zegarek. Dwie minuty. Zdążą. Złapał oddech i pobiegł dalej. Nagle za sobą zamiast stukotu obcasów, usłyszał brzęk barierki. Baśka siedziała na mokrym, oblodzonym asfalcie z wykrzywioną stopą. Kiedy zawrócił w jej stronę, krzyknęła:

         – Biegnij! Przytrzymaj konduktora! Dogonię cię! – Szybko zdjęła but i pokręciła stopą raz w jedną, raz w drugą stronę. – Biegnij!!! – Wstając widziała, jak Wojtek zbiegał na peron. – Szlag! Na pewno to odchoruję… – warknęła i zdjęła drugi but.

         W samych skarpetkach, ale pewnym krokiem ruszyła do pociągu. Obserwowała kolegę, który kłócił się z konduktorem i pokazywał na nią ręką. Pobiegła wprost na nich.”

Czytaj dalej —>

 

Zaufanie (cz. 3.)

„Postawił oszronioną puszkę na stole.

– Przyda ci się coś na odstresowanie.

– Dzięki, nie trzeba. – Ledwo spojrzała na zimne piwo.

– A ja chętnie ochłonę. – Wziął puszkę i zaczepił paznokciem za zawleczkę. – Nie masz nic przeciwko? Wiesz, nie przywykłem do wykonywania anonimowych telefonów na pogotowie z jednorazowych numerów.

Kiedy otworzył napój, spojrzała na niego z obrzydzeniem. Wypił mały łyk, czekając na jej reakcję.

– Ja też nie. – Wbiła wzrok w blat stołu. – Naprawdę nie możesz sobie darować? – powiedziała z wyrzutem.”

Czytaj dalej —>

Zaufanie (cz. 2)

„Kiedy rano zadzwoniła komórka, kobieta wyrwana z głębokiego snu, sięgnęła ręką do szafki nocnej i po omacku przeciągnęła placem po ekranie telefonu. Dłoń zawisła na brzegu łózka.

Nie chcę, nie chcę… to nie ma sensu… – kolejny dzień z rzędu to były jej pierwsze myśli, gdy dzwonił budzik. – Wytrzymaj jeszcze trochę i będziesz miała na kolejny bilet – powtarzała sobie, zanim wygrzebała się z pościeli. Lecz wciąż nie wiedziała dokąd…

Komórka zabrzęczała jeszcze raz. Wtedy uświadomiła sobie, że to nie budzik, tylko oczekujące połączenie. Zmusiła się do otworzenia jednego oka i wzięła telefon. Wielkie litery na wyświetlaczu pokazywały napis: George. Znów wyrzucała sobie, że pozwoliła mu wejść do mieszkania, że pozwoliła na wspólny dzień, że dała mu niepotrzebną nadzieję… Podniosła się na łokciu i spojrzała na spakowane kartony. Musi mu w końcu powiedzieć, że nie ma na co liczyć.”

Czytaj dalej —>

Oby nie za długo

„Czasem wydaje się nam, że wszystko co dobre już za nami. Że wyczerpaliśmy już swój limit szczęścia w życiu. I mamy rację. Tylko nam się tak wydaje…

 

Anna najciszej jak umiała przekręciła klucz w drzwiach. Było już dosyć późno. Od jakiegoś czasu nie lubiła wracać po pracy prosto do domu. Snuła się po niewielkich uliczkach Starego Miasta, jadła obiad w jakieś małej restauracyjce i wytrwale przemierzała kolejne parkowe alejki.

Po co? Dla kogo?

Tylko cmentarz omijała szerokim łukiem. Nie chciała. Nie mogła odwiedzać grobu Adama. Była tam tylko raz od czasu pogrzebu.”

Czytaj dalej —>

Dwie książki do zdobycia

W ostatni weekend i wczoraj ruszyły dwie akcje promujące „Wizaż śmierci” – powieść Ewy Dudziec. W najbliższych dniach macie okazję zdobyć aż dwa egzemplarze książki.

Do 20 listopada 2017 trwa konkurs organizowany przez blog „Kulturalne rozmowy”. Wystarczy odpowiedzieć na pytanie w komentarzu pod postem.
Przejdź do konkursu —>

Druga szansa na zdobycie książki, to udział w niezwykłym wywiadzie organizowanym przez blog „Literatura kobieca – co czytać”. W tej akcji to czytelnicy zadają pytania, a spośród nich, nasza autorka wybierze najciekawsze i nagrodzi egzemplarzem powieści. Pytania można wysyłać –  zamieszczać pod postem – do 23 listopada 2017 r.
Zadaj pytanie —>

Trudne początki (cz. 2.)

„- Mogłaś powiedzieć, że to cholerny macho – Caroline sięgnęła po trzecią butelkę.

– Przecież się wcześniej umawialiście. O rany! Nie wiedziałaś, jak wygląda?!

– Nie…

– Jak żeś się uchowała? Jak można nie wiedzieć, jak wygląda boski Richi?

– Sama nie pokazuję twarzy, to nawet nie chcę, żeby inni mi pokazywali swoją. Nie wiedziałam też, że jest boski…

– Serio? Na warsztatach od lat go tak nazywają.

– Jezu… To się wkopałam. A mogłam powiedzieć, że nie mam opiekuna…”

Czytaj dalej —>

Ostatni gość

„Olga z ulgą odłożyła ostatni talerz na suszarkę do naczyń. Nigdy nie lubiła zmywać. Jednak zakup zmywarki jej się zupełnie nie opłacał. Po co? Przecież jedna osoba nie brudzi na raz tylu talerzy, żeby godzinami stać przy zlewie.

Tylko te coroczne imprezy urodzinowe… Była zbyt dumna, żeby podać gościom jedzenie na papierowych talerzykach. Czasem jeszcze zdarzały się w jej ekipie większe posiadówki. Ale wtedy zwykle kończyło się na zamówieniu pizzy.

Olga chciała jednak, aby ten dzień był szczególny. Choć to wcale nie były jej urodziny, czuła, że pewien etap w jej życiu dobiega końca. Tylko nie tak, jak sobie wymarzyła…

– A ty co tu jeszcze robisz? – wyszeptała zaskoczona na widok ostatniego gościa.”

Czytaj dalej —>

Seks w nie tak wielkim mieście

Foto: Keem Ibarra

Już kilka razy prezentowaliśmy absolwentki minikursu „Rozbierz bohatera literackiego”. Dzisiaj pora na Jolantę Szadkowską, która również zabierze nas do gmachy sądu.

„Do gmachu sądu przyszła dość wcześnie. Nazbyt wcześnie. Ale to dlatego, że od dziecka nie lubiła się spóźniać. Taksówka przywiozła ją błyskawicznie i teraz przez chwilę zastanawiała się, co zrobić z blisko godziną pozostałą do rozpoczęcia rozprawy. Po krótkiej chwili zdecydowała, że zostanie na zewnątrz i przespaceruje się po pobliskim skwerze. I zapali. Miała rzucić, lecz nerwy ostatnich miesięcy uznała za wystarczający powód, by odwlec wyzwanie zmagania się z rezygnowaniem z tej, w zasadzie, przyjemności. Lubiła chwilę, gdy zaciągała się po raz pierwszy.”

Czytaj dalej —>

Trudne początki (cz. 1.)

Niedawno prezentowaliśmy Wam Richiego – bohatera nowej książki Ewy – w opowiadaniu „Daj mi spokój”. Zaintrygował Was?
Sprawdźcie, jak poznał swoją ukochaną, w nowym spin-off’ie, którego akcja dzieje się około trzech lat wcześniej.

„Zanim dopełnili formalności, znów rozglądała się po holu. Jej uwagę przykuła grupka wysokich szczupłych dziewczyn, oblegających jeszcze od nich wyższego bruneta koło trzydziestki. Chwilę obserwowała, jak dziewczyny robią maślane oczy do mężczyzny. Miała nadzieję, że atmosfera będzie luźna, jak na forum, i nie będzie tutaj kółek wzajemnej adoracji. Odwróciła się zniesmaczona do Marka.”
Czytaj dalej —>

Na nowo

„- Ała. To boli – krzyknęła Matylda. – Mógłbyś być choć trochę delikatniejszy.

– Przepraszam – Mateusz szelmowsko się uśmiechnął. – Czy wybaczy mi Pani tą drobną niedogodność?

– Przestań błaznować. Jeżeli nie skończymy składać tego łóżka czeka nas kolejna noc na materacach. A ja mam już tego serdecznie dość… – Matylda była wyraźnie wkurzona. – Idę zrobić coś na kolację i radzę ci skończyć zanim będzie gotowa.

– Ta jest szefowo – Mateusz stanął na baczność i zasalutował. – W sumie zostało tylko ułożyć materac i zamontować skrzynię na pościel.”

Czytaj dalej —>

Zaufanie

„- Chyba wcale nie chcę się dowiadywać, jak zachowujesz się po pijaku…

– Dlaczego? Liczyłem na to, że poznasz mnie w różnych okolicznościach.

– A powinnam? – rzuciła pytanie w przestrzeń i zdjęła kurtkę z krzesła. – Lubię twoją inteligencję, ale teraz poszła na daleki spacer.

– Nie przesadzaj, nie jest jeszcze tak źle…

– Nie chcę wiedzieć, jak jest gorzej. Do zobaczenia… kiedyś… – Zarzuciła kurtkę na plecy i wyszła.

 Nie, nie mogę znów się pchać w takie bagno! – myśli krzyczały, podsuwając czarne scenariusze. Zacisnęła pięści i oparła się o ścianę, jeszcze na schodach klubu.

 – I co, zostawisz mnie tu samego? – Wybiegł za nią ze środka.”

Czytaj dalej —>

Daj mi spokój

Z przyjemnością przedstawiamy opowiadanie, będące spin-off’em do nowej powieści Ewy, nad którą właśnie pracuje. Będziemy stopniowo informować o dalszych postępach.

„- Daj mi spokój – szepnęła prosto do jego ucha, gdy szedł korytarzem do sali konferencyjnej.

Stwierdził, że się przesłyszał, a raczej, że słowa były skierowane do kogoś innego. Kiedy warsztaty się skończyły, wszyscy rzucili się do drzwi. Prawie dwugodzinna przerwa w świeżo odnowionym nałogu wygoniła i jego na zewnątrz w ekspresowym tempie. Zatrzymał się przy popielniczce razem z pozostałymi palaczami, rozkoszując się krótką przerwą.

– Daj mi wreszcie spokój! – Usłyszał niemal w swojej głowie.”

Czytaj dalej —>